Czym były przemiany polityczne i gospodarcze w latach 1989-2018? Mimo upływu blisko trzydziestu lat, jasnej odpowiedzi nie mamy.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM
 
 
Zainteresowanie specyfiką przemian politycznych i gospodarczych zostało z premedytacją przesterowane na zainteresowanie doraźnymi, pozbawionymi znaczenia bieżącymi „wydarzeniami politycznymi” (spektaklem pozorowanej walki politycznej) oraz na wystawianie nowych i degradowanie starych kreatur – „wybitnych postaci” życia politycznego. Nazywamy to nieprzypadkowo „tańcem chochołów”. 
Faktycznie upadek mitu „transformacji ustrojowej” w Polsce nastąpił późną jesienią 2018 roku, co jednak nie zostało przez wszystkich zauważone i zrozumiane. Do opinii publicznej dotarły szczątkowe wiadomości, że „transformacja ustrojowa” była jednak Wielkim Oszustwem, lecz to nie sprawiło na otępiałej opinii publicznej wrażania.
 
 Społeczeństwo polskie zostało przyzwyczajone do utrwalonego systemu „sprawowania władzy”, której jakoby przywilejem jest oszukiwanie i okradanie społeczeństwa. Nie należy się dziwić, że stopniowo doszło do skrajnej demoralizacji władzy politycznej. Nikt jednak nie pytał, skąd się ta władza wzięła? Czy fałszywe zapewnienia, że działa „demokratyczne państwo prawa” wystarczają do wyjaśnienia tej kwestii? Czym jest demokracja, w której podejmowane są działania szkodliwe dla narodu? 
Na pytanie o pochodzenie władzy politycznej nie można rzetelnie odpowiedzieć bez uwzględnienia dwóch wymogów. 

Po pierwsze, konieczne jest prześledzenie historii powstania i umacniania się władzy politycznej (partii politycznych, wpływów zewnętrznych, gromadzenia niezbędnych do sprawowania władzy zasobów i środków technicznych etc.).
 
Czyli chodzi o gruntowne poznanie historii politycznej i gospodarczej nie tylko ostatnich trzydziestu lat, lecz znacznie wcześniejszej (gdyż „transformacja ustrojowa” nie rozpoczęła się dopiero w 1989 roku). 
 
Nie należało oczekiwać, że władza uruchomi źródła finansowania takiego przedsięwzięcia badawczego, które byłoby dla niej niebezpieczne (zamiast zasilania funduszy na promocję jej pozytywnego wizerunku). Nie należało się łudzić, że osoby zainteresowane odkryciem mrocznej historii władzy politycznej mają dostateczne możliwości finansowe, siły i odwagę, aby szybko uporać się z tym zadaniem.
 
System polityczny został tak zorganizowany, aby władze mogły skutecznie dławić policyjnie i finansowo wszelkie próby odkrywania prawdziwych kart współczesnej historii. Zatem nie należy się dziwić, że  przestrzeń publiczną zdominowały dywagacje, podejrzenia i insynuacje.

To bardzo zahamowało i opóźniło poznanie rzeczywistego stanu rzeczy. Jednak nawet jeśli opinia publiczna jest obezwładniona i skutecznie ogłupiona, sprawy się nie kończą. Życie toczy się w kierunku rozstrzygnięcia, które wynika z przebiegu dotychczasowych procesów politycznych i gospodarczych. Życie jest czynnikiem aktywnym nawet wtedy, gdy opinia publiczna jest uśpiona. 

Tę kwestię należy postawić jasno i brutalnie. Tak funkcjonująca władza polityczna, jak w ubiegłych dziesięcioleciach w Polsce (i nie tylko) jest tkanką pasożytniczą. Relacje występujące między tkanką pasożytniczą i żywicielem w pełni odnoszą się do stosunków polityczno-gospodarczych w Polsce. Wielu politykom takie postawienie sprawy może się nie podobać, lecz to nie ma znaczenia. Mówimy o fakcie bezspornym.        
Cd.poniżej w komentarzach